Smajal.pl

strona domowa Nastmara Proudfoota

Chciałbym tu opisać w kilku słowach kilka zależności dotyczących Zgromadzenia Halflingów - stowarzyszenia na Arkadii.

Ważny wstęp

Proszę nie traktować niniejszego działu jako jakiegokolwiek źródła zweryfikowanych informacji o Stowarzyszeniu, gdyż nie mam takich ambicji, a to nie jest oficjalna strona Zgromadzenia. Większość tekstu to jedynie moje własne przemyślenia, aktualne głównie w czasie, w którym grywałem naprawdę często (sporo się potem pozmieniało w niektórych kwestiach). Z całą pewnością nie jest to oficjalne stanowisko Niesytych, a jedynie moje skromne zdanie. Namawiam do zastanowienia się nad moim punktem widzenia, jeśli gra się halflingiem - lecz przede wszystkim, proszę wystrzec się myśli, jakobym dyktował KOMUKOLWIEK normy zachowań - każdy gra sam i w sposób, jaki wydaje mu się najlepszy.

Trochę o typach halflingów

Halflingi w realiach WFRP (a pamiętajmy, że to w takich realiach umiejscawiamy halflingi) zazwyczaj siedzą w domach i zajmują się trywialnymi, spokojnymi rzeczami - gotują, czasem polują, pracują w polu itd. Sugerując się podręcznikiem, należałoby większość graczy umieścić w takiej kategorii - ale, ze względu na typ rozgrywki, halflingi naprawdę mogą i zazwyczaj są różne od takiego stereotypu. Więc, poza wszelkimi pokojowymi odmianami halflingów, pamiętajmy, że można być też walecznym halflingiem-wojownikiem, albo nieustraszonym, doszczętnym łobuzem, który zawsze pakuje się w największe tarapaty. Sposobów gry jest wiele, a w grze, gdzie doświadczenie otrzymuje się głównie za zabijanie mobów, są najczęściej nastawione głównie na walkę.

Ale pamiętajmy, że to nie D&D. Halflingi w WFRP mają silne przyczynki (genetyczne?) psychologiczne: optymizm, pasję do żywności i gotowania, ogromny związek z rodziną, często też (zwłaszcza w przypadku osobników, które większość życia spędziły w Krainie Zgromadzenia) naiwność i strachliwość. I nie piszę tak po to, żeby komuś powiedzieć, że jego sposób gry jest zły - ale jeśli mamy się trzymać ścisłej konwencji WFRP, to taka jest większość halflingów. A odgrywać typowego halflinga w realiach Arkadii jest również wielką sztuką, i wymaga pewnego poświęcenia.

O zasadności dołączania do Zgromadzenia Halflingów

Polecam się porządnie zastanowić, czego oczekujemy od Arkadii, zanim zdecydujemy się aplikować do Zgromadzenia. Jeśli są to umiejętności zawodowe, cios specjalny, ciekawe bonusy, częste wspólne wyprawy, walka z innymi graczami - to ja osobiście stanowczo odradzam dołączenie do ZH, co by uniknąć niepotrzebnego rozczarowania. Jestem pewien że znacznie łatwiej próbować swoich sił w stowarzyszeniach zawodowych. Ponadto (z mojej pozycji halflinga bardzo związanego ideologicznie z ZH), bardzo frustrujące jest dołączanie do nas tylko po to, żeby zaraz odejść do innego stowarzyszenia.

Warto tu wspomnieć, że większość halflingów w ZH to gracze który mają już pewien staż arkadyjski - którzy nie mają zazwyczaj zbyt wiele czasu na grę, robienie poziomów, itd. Często są to tzw. "sekondy" graczy zaangażowanych w rozwijanie innych, bardziej bojowo nastawionych postaci, albo postacie o stricte pokojowym nastawieniu, przy czym średnia poziomów jest dosyć przeciętna.

Pamiętajmy zresztą o polityce gildii, która w zasadzie wyklucza PK (Player-Killing) we własnym zakresie - chyba ze należymy do Straży Krain, lub bronimy Krainy przed wrogiem (a Kraina jest mała i nie opłaca się w niej niczego zabijać, więc realne zagrożenia są rzadkie). W zasadzie walka z innym graczem istnieje tylko jeśli chcemy kogoś bronić i mamy ku temu naprawdę sensowny powód - i właściwie nie ma w ZH miejsca dla graczy którzy chcą dużo czasu poświęcić na walkę z innymi graczami. O tej specyficznej polityce zresztą piszę poniżej.

Polityka

Pamiętajmy, że ZH leży w obrębie Imperium. W realiach WFRP nie potrzebuje żadnej gwardii itd., bo jest chronione przez straż imperialną, ale posiada swoje drobne wsparcie, w postaci Obrońców Merrilla. W Arkadii takiej zwartej obrony nie ma - z czego wynikają pewne zależności.

Warto powiedzieć tu o neutralności gildii. Z niedoboru graczy - a także z niedoboru graczy z umiejętnościami zawodowymi, ZH nie jest nawet w stanie prowadzić poważnych działań wojennych. Jest więc zazwyczaj gildią tak neutralną, jak to tylko możliwe - aczkolwiek nastawioną dość ostrożnie względem Mutantów Chaosu i wszelkich stowarzyszeń, które mogą zagrażać bezpieczeństwu halflingów. Nie ma w tym żadnego "odgórnego" balansu - neutralność tę kreują gracze - i podejrzewam, że nawet w krytycznych sytuacjach, wojny po prostu nie będzie (bo i niemiałby kto jej prowadzić). Chyba że z SGW, które zapewne i tak rozniosłoby ZH liczbowo. :)

Jest jeszcze inna kwestia, która bardziej uzasadnia podejście ZH do świata jeśli chodzi o roleplay: jest to gildia zdecydowanie nieekspansywna politycznie. Jeśli chodzi o realia WFRP, Zgromadzenie nie powinno prowadzić jakichkolwiek działań (politycznych, militarnych, nawet w zasadzie gospodarczych) poza terenem Krainy Zgromadzenia. Jedynym obiektem zainteresowania ZH są zatem halflingi pochodzące z Krainy (i mieszkające w niej), obrona domostw i dbanie o wewnętrzne interesy: stąd właśnie specyficzny introwertyzm gildii. Oczywiście - w świecie Arkadii - pojawiały się głosy chcące zmienić to podejście, ale jest to po prostu niepraktyczne, przede wszystkim dla pokojowo nastawionych członków ZH, ale i dla ogolnej specyfiki psychologii halflinga (pamiętajmy, że to WFRP a nie D&D).

Była jedna wojna - z Ogrzą Kompanią, za bardzo dawnych czasów (gdy tzw. rasówki dawały jeszcze umiejętności), a była spowodowana, o ile mi wiadomo, łobuzerskim charakterem Tschoowena (pozdrowienia), albo może też dość niemiłym zachowaniem ogra, albo jednym i drugim. Nietrudno zgadnąć, że wygrywały ją ogry - trwała kilka dni i została anulowana gdy tylko Niesyci dowiedzieli się o zaistniałej sytuacji (czytaj: zalogowali się). [Za informację dziękuję Perhelowi]
Obecnie Zgromadzenie żyje w przyjaznych, jak sądzę, stosunkach z Ogrzą Kompanią, rzecz jasna.

Wypada więc widzieć ZH jako oazę spokoju, z pewną indywidualnością polityczną jak i moralną. Jeśli np. halfling dołącza do Straży Krain - to powinien wiedzieć, że, w walce z bezprawiem, Zgromadzenie nie jest miejscem, w którym powinien prosić o pomoc (nawet jeśli bez wątpienia ją tam uzyska). Dopóki ZH nie jest łączone ze Strażą Krain w jakikolwiek sposób, a działania członków SK nie mają wpływu na bezpieczeństwo halflingów w ZH (tych spoza SK), wówczas nie ma w takiej sytuacji nic złego - choć jasnym jest że halflingi stoją jednak raczej po stronie prawa niż bezprawia (z tym że to raczej Straż powinna ochraniać nas, a nie na odwrót).

Wizerunek halflinga z Halflińskiego Zgromadzenia

Stosunek innych graczy do członków ZH zazwyczaj jest przyjazny - chyba że akurat poznali kogoś ze Straży Krain z ostrzejszej strony korbacza. Ale zazwyczaj po stosownym powitaniu i poczęstunku, wszelkie złe nastawienia mijają. Halfling z ZH jest zobligowany do grzeczności, i to najlepiej w każdym przypadku. Niedopuszczalne jest (i były sytuacje, w których ingerowali Niesyci) doprowadzanie do napięć międzygildiowych ze względu na niewłaściwe zachowanie jednej osoby - na szczęście takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.

Wizerunek halflinga jest przede wszystkim związany z tym, w jaki sposób gildia prowadzi swoją politykę. Ja uważam, że jest to najlepszy możliwy sposób prowadzenia tak specyficznej gildii, jaką jest ZH. Podejście neutralne, jakie prezentujemy, ma bardzo wiele zalet, ale wypada wspomnieć też o wadach. Zdarza się - często mylne (zastrzegam, że to jedynie moje zdanie) - obrazowanie halflingów jako żarłocznych dzieci, nie odrywających się myślami od jadła. Wszystkich, którzy myślą w podobny sposób, pozostaje mi odesłać do bardzo dobrych książek sir Rangara, znajdujących w bibliotece miasta Nuln. Są również przykłady graczy którzy, specyficznie prowadząc postać, zręcznie wpasowali ją w kanon warhammerowego RPG i stanowią o wyjątkowości całej rasy (jak, żeby daleko nie pokazywać, pewien przywódca mafijnej rodziny z Tilei).

Jakkolwiek zdarzają się niechlubne wyjątki, stowarzyszone halflingi zazwyczaj są serdeczne i przyjacielskie, a odmienną postawę prezentują dopiero wtedy, gdy mają ku temu poważne powody. Mimo to, najczęściej starają się nie wybierać rozwiązań siłowych, gdy nie jest to konieczne, a nawet jeśli - to rzadko z taką zaciętością, żeby kogoś zaraz zabijać.

Co daje przynależność do ZH?

W dużym skrócie - to samo (a od uzyskania opiekuna może nawet trochę więcej) co w większości Stowarzyszeń. Sypialnię, skrzynię gildiową, tablicę ogłoszeniową, bibliotekę. Oraz, co najważniejsze, kuchnię z bardzo obszernym menu. Nie wypiszę tu potraw i ograniczę się do tego, co i tak każdy wie. Grunt, że halflingi mogą piec unikalne ciastka w różnych kształtach (np. "ciastko w kształcie halflinga"), którymi potem mogą częstować napotkane na trakcie osoby (takie ciastko można np. nadgryźć, ale nie tylko), mają też możliwość palenia fajki z różnego rodzaju zielem i kupowania przedmiotów specyficznych dla halflińskiego stowarzyszenia... Tyle wystarczy.